owcaasasyn portal

Temat: John Deere Service Advisor Miał ktoś do czynienia z tym programem ?
Ludzie kochani.Wy mnie chyba odebraliście,że ja twierdze że każdy John Deere się psuje.NIE!Ale powtarzam-cena tych maszyn jest wygórowana w stosunku do ich awaryjności.Gdyby nie było dotacji i każdemu by przyszło kupić ten sprzęt za gotówke to miny były by inne.Gdzie USA i co tam pracuje to ja wiem.Ale nie wszyscy wiedzą panie Jaro co produkowane jest w Ilinois,a co w Manchaim.A tabliczki znaminowe to można przewieżć w walizce.Osobiście za dobre maszyny uznaje kombajny serii 20 i 22,oraz ciągniki z symbolem cyfrowym modelu zakonczonym 00 lub 10.Nie można się cały czas (sorki za określenie )czepiać dużego zużycia paliwa,ale wprowadzenie systemu Coman Rail w celu uzyskania emisji spalin Euro3 to porażka.Będe konczył ten temat,ale zapytam jeszcze ile pracuje i jaką mają opinie ładowarki teleskopowe serii 3200,3400.Gdzie na polach są te rewelacyjne opryskiwacze John Deera?Siewniki do siewu bezorkowego?Oj panowie dilerzy,gadane to Wy macie,nawet już po szkołach jezdzicie,by dzieciakom robić wode z mózgu. :lol:

Kolego Jaro jak tak dużo wiesz o żółto-zielonych maszynach to prosze odpowiedz na moje pytana;nazwa John Deere co oznacza w tłumaczeniu na polski język?Jakiej narodowości był facet który tą firme założył?I najważniejsze pytanie-jak wejdziemy do kabiny ciągnika John Deera wyprodukowanego w stanie Illinois i nie w wersji europejskiej,to czego tam nie znajdziemy?Mam na myśli elementy sterowania ciągnikiem. :lol:

Ładnie piszesz ale używaj opcji edit!
Użytkownik robertbara edytował ten post 11 April 2008 - 13:23
Źródło: agrofoto.pl/forum/index.php?showtopic=9281



Temat: Agromex - braterski biznes
Firma Agromex z siedzibą w miejscowości Marzenin w woj. łódzkim w ciągu 16 lat istnienia rozwinęła się ze skromnego rodzinnego przedsięwzięcia w potężny podmiot gospodarczy zatrudniający około 150 osób i dysponujący ponad 110 zestawami transportowymi. Nazwa jest w tym przypadku trochę myląca - przewoźnik nie koncentruje się wyłącznie na obsłudze rolnictwa, ale realizuje różne zlecenia transportowe wysyłając swoje pojazdy niemal do wszystkich zakątków Europy.

Współwłaścicielami Agromexu są bracia Wojciech i Jacek Fraszka. Przedrostek "agro" w nazwie firmy tłumaczą tym, że na początku - w 1992 roku - ich pomysł na biznes dotyczył eksportu owoców i warzyw za nasze wschodnie granice. Ostatecznie jednak nie wypaliło, a trzeba było coś zrobić z kupioną dla realizacji planowanego przedsięwzięcia ciężarówką. Logika nakazywała żeby ten pierwszy Jelcz zamiast transportować płody rolne zaczął zarabiać przewożeniem różnych ładunków.

Tak się też stało. Gdy właściciele firmy zorientowali się, że transport rzeczy jest dziedziną równie ciekawą i dochodową, co eksport owoców i warzyw, zostali w tej branży na dobre. Początkowo występowali w niej w wielu rolach - nie tylko szefów, ale i kierowców. Z czasem wykształcił się między nimi podział obowiązków - starszy brat Wojciech zajął się nadzorem nad finansami i prowadzeniem biura, a młodszy Jacek obsługą techniczną pojazdów i kontaktami z kierowcami.

Faworyci - Renault i Scania
Właściciele rozwijali firmę stopniowo - część zarobionych pieniędzy przeznaczali na zakup kolejnych środków transportu. W początkowym okresie działalności kupowano wyłącznie samochody wyprodukowane w krajach Europy środkowo-wschodniej.

Przełom przyniósł rok 1995 - wtedy zdecydowano się na zakup pierwszej zupełnie nowej ciężarówki produkcji zachodniej. Wybór Renault Magnum nie był przypadkowy - współwłaściciele Agromexu mieli wcześniej możliwość prowadzić ten samochód i spodobało im się zwłaszcza zagospodarowanie obszernego wnętrza kabiny z zupełnie płaską podłogą, co dawało kierowcy swobodę i komfort wypoczynku. Zakup okazał się trafiony na tyle, że związano się z francuską marką na stałe. Nie bez znaczenia było przeświadczenie szefów firmy, że ujednolicenie taboru ma swoje dobre strony jeśli chodzi o obsługę techniczną - zapewnia minimalizację kosztów oraz skrócenie czasu przeglądów i napraw, łatwy dostęp do części zamiennych, możliwość przewidywania występowania ewentualnych usterek, itp.

- W 1998 roku wybór padł na markę Scania. Chcieliśmy sprawdzić, czy rzeczywiście te samochody nie mają sobie równych pod względem zużycia paliwa. W czasie eksploatacji to się sprawdziło. Porównanie wyników osiąganych przez pojazdy Scania i Renault o podobnej charakterystyce technicznej i osiągach wskazało na te pierwsze jako oszczędniejsze. Są jednak droższe w zakupie, mają wyższe ceny części zamiennych i robocizny w autoryzowanych warsztatach. Na korzyść Renault Trucks przemawia także lepsza dostępność serwisów. Ostatecznie od tego czasu kolejne zakupy samochodów "przeplatamy" raz jedną, raz drugą marką - mówi Jacek Fraszka, współwłaściciel Agromex-u.

Żadnego ładunku się nie boją...
Agromex jest dzisiaj firmą transportu międzynarodowego z taborem składającym się z około 110 zestawów drogowych. Średni wiek samochodów nie przekracza 3 lat. Przeważają zestawy ciągników siodłowych i naczep kurtynowych typu mega o kubaturze 100 m3 (dominuje marka Krone). Firma użytkuje też 25 zestawów tzw. objętościowych składających się z podwozi samochodów ciężarowych i przyczep z zabudowami kurtynowymi o łącznej pojemności 120 m3. Wszystkie auta wyposażone są w system satelitarnej nawigacji GPS. Ich położenie jest więc monitorowane w czasie rzeczywistym, dzięki czemu można szybko reagować na problemy, które mogą się pojawić podczas realizacji zlecenia.

Niektóre naczepy Krone przystosowane są do transportu ładunków niestandardowych - zastosowano w nich rozwiązania techniczne pozwalające na zwiększenie szerokości drzwi oraz podniesienie dachu na czas załadunku. Wprowadzenie ich do floty miało na celu z jednej strony bardziej elastyczne reagowanie na potrzeby klientów, a z drugiej poprawienie efektywności wykorzystania przestrzeni ładunkowej. Dzięki nowoczesnym rozwiązaniom konstrukcyjnym w tych naczepach można przewozić blisko 30% ładunku więcej. Prowadzi to prostą drogą do obniżenia kosztów transportu.

Firma specjalizuje się w transporcie maszyn i urządzeń rolniczych i budowlanych, tzw. dużego sprzętu AGD (pralki, lodówki) oraz ogumienia, chociaż oczywiście realizuje też wiele innych zleceń. Każdy przewożony ładunek ubezpieczony jest do kwoty 200 tys. dolarów amerykańskich, dzięki czemu nadawcy mogą spać spokojnie. Solidność i terminowość zjednały przewoźnikowi wielu stałych klientów. Wśród zleceniodawców ładunków są polskie przedstawicielstwa takich potentatów jak Bosch-Siemens, Indesit, Electrolux, Bridgestone, P&O. Agromex przewozi ładunki do i z Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Niemiec, Irlandii, Francji, Belgii, Holandii oraz do krajów Europy Wschodniej (Ukraina, Litwa, Łotwa, Estonia, Białoruś, Rosja). Transporty poza Unię Europejską odbywają się pod osłoną karnetów TIR.

Kierowców nigdy nie brakowało
Agromex zatrudnia 150 osób, w tym ok. 125 kierowców. Większość tras obsługiwana jest przez samochody z podwójną obsadą kierowców, co wpływa na skrócenie czasu transportu, ale ma też znaczenie dla... kształcenia młodych kadr. Współwłaściciele firmy nie boją się zatrudniać jako kierowców ludzi młodych, wiedzą bowiem, że pod okiem doświadczonych kolegów dość szybko mogą się nauczyć szoferskiego fachu. Każdy nowy kierowca zawsze jedzie w podwójnej obsadzie z kolegą o dłuższym stażu w firmie i podpatruje go przy pracy. Ten system doskonale się sprawdza. Oczywiście cała sztuka tkwi w tym, żeby odpowiednio ukształtowanego młodego człowieka zatrzymać w firmie na dłużej. Szefowie Agromex-u twierdzą, że nie mieli z tym kłopotów - oferują uczciwe warunki pracy i płacy. W ich ocenie około połowa kierowców jest związana z firmą od kilku lat i stanowi trzon załogi.

W transporcie wyraźnie już widać oznaki kryzysu. Firmy reprezentujące branże będące dla transportu dostarczycielami wielu ładunków popadają w tarapaty, zawieszają produkcję, zwalniają pracowników... Mimo tego, właściciele Agromex-u nie widzą przyszłości wyłącznie w czarnych barwach, chociaż zdają sobie sprawę, że najgorsze jeszcze przed nimi. Najbliższe miesiące pokażą, jak będą sobie radzić ze spadkiem przewozów. Na razie z firmami produkcyjnymi i handlowymi będącymi stałymi klientami Agromex-u jest różnie - jedne zapowiadają ograniczenie zleceń transportowych, inne wręcz przeciwnie, liczą na rozwój. Może więc nie będzie aż tak źle...?

etransport.pl
Źródło: truck-world.pl/truck/viewtopic.php?t=2307